Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
37 woda

37 woda



- Sasuke, wiesz co oni tutaj mówią o tobie?

- Jacy oni?

- No wiesz, ci, z którymi trenujemy.

- A skąd wiesz z kim trenuję?

- Sasuke, przestań.

- Ech.. To co takiego mówią?

- Raczej nie masz dobrej opinii..

- A ktokolwiek ma?

- Mówią, że jesteś bezwzględny.

- Bo to prawda. Nie daje nikomu forów.

- Nie chodzi o to jak walczysz, ale oni mówią, że jesteś taki nie tylko na treningach.

- Tutaj trzeba takim być. Zobacz, ty próbowałaś być miła i jak to się skończyło. - wskazał na jej prawie już zagojoną twarz

- Skąd wiesz?

Spojrzał na nią z politowaniem.

- Pod jednym względem to miejsce nie różni się od innych. Plotki.

- Słuchasz plotek? - zapytała ze śmiechem

- Czasami mimowolnie, a czasami, to jedyne źródło informacji.

- Opowiesz mi jak wygląda miejsce, w którym trenujesz?

- Kiedyś pewnie sama zobaczysz.

- Oj, Sasuke!

- Dobranoc.

- Sasuke?

- ...

- Ech, dobranoc.


***


Świerze powietrze, wiatr wolność. Ciekawe jak szybko domyśliliby się, że chce uciec. Niby może się oddalić tylko pięć kilometrów od wejścia. A gdyby tak spróbować? Albo może lepiej nie. Mogą ją zabić nie pytając o nic. Ale kiedyś spróbuje.

Już powoli zaczynała 'znać' okolicę. Wiedziała, którędy można przejść, gdzie są złamane gałęzie. Poruszała się sprawniej niż za pierwszym razem. Dziś znów wyczuła sześciu.


***


- Przeczytałaś te zwoje, które ci dałem?

- Tak.

- Jak będziesz wychodzić, dostaniesz następne. Dziś jest mało pracy. Powinnaś skończyć w dwie godziny. Dlatego pomożesz mi później w innych rzeczach.

- Ok.


***


Ostatnie pranie do powieszenia. Koniec. Drzwi się otworzyły.

- Widzę, że skończyłaś. Chodź.

Zero wytchnienia. Wręczył jej spore kartonowe pudło.

- Masz, dziś patrzysz i bandażujesz.

Weszli do pierwszej sali. Opatrzeni zazwyczaj spali, ci czekający na pomoc, byli dosyć zdziwieni. Pierwszy miał złamaną nogę.

- Znieczulenie działa?

- Tak, prawie jej nie czuję.

- Dobrze. Teraz ją nastawię.

Gdy złapał za kończynę i poruszył nią słychać było nieprzyjemny dźwięk ocierających o siebie kości. Sam zainteresowany miał zaniepokojoną minę. Kabuto jeszcze przez chwilę pomacał jego nogę w miejscu złamania.

- Wszystko w porządku. Jakieś trzy tygodnie będziesz musiał leżeć.

- Leżeć? Nie założysz mi gipsu?

- Nie, wsadzimy ci nogę w szynę. To proste złamanie.

Gdy już przyłożył usztywnienie, powiedział:

- Teraz zajmie się tobą Sakura. Bądź uprzejmy.

Spojrzał na nią z nieufnością.

- Tylko zrób to jak należy.

- Jasne.

Wyciągnęła bandaż elastyczny. Nie było to trudne zadanie. Takich rzeczy uczyli ich jeszcze w akademii. Gdy skończyła, podeszła do następnego łóżka. Kabuto właśnie przykładał nasączony opatrunek na oczyszczone już oparzenie. Niezbyt przyjemny widok. Większość skóry na przedramieniu i dłoni była uszkodzona.

- Zabandażuj tak, żeby każdy palec był osobno.

Mężczyzna podał jej rękę w milczeniu. Nie patrzył na nią. Gdy skończyła, wstał i skierował się do drzwi.

- Przyjdź jutro o tej samej porze! - krzyknął za nim Kabuto z nad kolejnego, ostatniego już w tej sali rannego.

Gdy podeszła Kabuto właśnie zakładał szynę na ręku chłopaka nie wiele starszego od niej.

- To samo co za pierwszym razem.

Zajęła się bandażowaniem, a Kabuto układał różne rzeczy w szafce. Chłopak przyglądał się jej z zainteresowaniem, ale się nie odezwał. Gdy skończyła, wstał i rzucił wesoło.

- Dostałem nawet temblak!

Reszta dnia nie upłynęła jej tak jak myślała. Wrócili jacyś ninja z misji i przyprowadzili rannych. Oczywiście strasznie nabrudzili. W międzyczasie innych kilku wyszło już opatrzonych, dlatego zwykła rutyna zastąpiła jej resztę tego niezwykłego popołudnia.

- Masz tu następne zwoje. Przynieś mi jutro te, które już przeczytałaś. I jeszcze jedno.

Ostatnie zdanie wypowiedział jakby z wahaniem.

- Tak?

- Wiem, że mieliśmy z tym zacząć dużo później, ale czas nas goni.

Wyciągnął kawałek kartki z kieszeni.

- To jest specjalny papier, który reaguje na każdy nawet najmniejszy przepływ chakry. Chciałbym abyś skumulowała do niego cząstkę twojej chakry.

Widząc jej pytający wzrok, dodał:

- Pozwoli nam to określić twoją naturę chakry. Włóż go pomiędzy złożone dłonie.

Podał jej kartkę.

- A teraz prześlij do niego trochę chakry.

Patrzyła to na swoje dłonie, to na niego. Gdy skumulowała chakrę i uwolniła ją, nagle poczuła wilgoć. Gdy rozłożyła ręce kartka była mokra.

- Woda. To nawet dobrze się składa. Będzie ci łatwiej opanować pewne techniki medyczne.

- Czy teraz..?

- Tak, niedługo zaczniesz treningi ninjutsu.

- Ale mówiłeś, że będę to robić dopiero za dwa miesiące.

- Sytuacja się zmieniła. Na pierwszą misję wyruszycie dużo wcześniej niż planowałem.

- Kiedy?

- Dowiesz się w swoim czasie.


***


- Kabuto mówił, że będziemy mieć niedługo misję.

- Niedługo u nich to pojęcie względne.

- Czyli nie w najbliższym czasie?

- Na pewno nie w przeciągu następnych kilku dni. Ale skoro nam o tym powiedzieli wcześniej, pewnie chcą, żebyśmy trenowali ciężej niż dotychczas.

- Dziś Kabuto sprawdził jaka jest moja natura chakry.

- I co?

- Woda.

- Hmm.. Zgasisz mój katon, ale za to podtrzymasz raiton. Nie jest źle.

- Myślisz, że co nam każą zrobić na tej misji?

- Nie wiem, ale myślę, że coś prostego. Nie przejmuj się tym.


***


Drzwi skrzypnęły. Nie pojawił się ten, na którego czekała.

- Suigetsu? Co ty tu robisz?

- Chodź ze mną.

- Gdzie? - zapytała niepewnie

- Nie martw się, zanim tu przyszedłem, musiałem obiecać, że nie zrobię ci krzywdy. - uśmiechnął się krzywo - Idziemy trenować. Chodź.

Wyszła za nim. Skierowali się do wyjścia.

- Dwadzieścia minut w tamtą stronę jest strumień. Ścigamy się?

Jednak zamiast poczekać na odpowiedź ruszył biegiem. Nie czekała długo i pognała za nim. Gdy tylko się zbliżała, on przyspieszał. Nie dała rady go wyprzedzić, ale też nie straciła go ani razu z oczu. Zatrzymał się nad brzegiem.

- Mam ci pomóc w treningu technik wodnych.

Spojrzała na niego z niedowierzaniem.

- Och, mnie też się to nie podoba, ale cóż mogę na to poradzić.

- Czyli twoja chakra też jest żywiołu wody?

- Tak. Dobra, zaczniemy od najprostszych rzeczy. Skumuluj chakrę w dłoniach, przyłóż je go wody i postaraj się podnieść jej część. Tak jak ja.

Ukląkł na wodą, zanurzył w niej dłonie, a gdy je podniósł do góry otaczała je wodna kula. Potem wyjął z niej ręce, a ona nadal pozostawała na wysokości jego twarzy. Gdy poruszył ręką okrążyła go, a następnie wpadła do strumienia.

- Tego będziesz się uczyć na kolejnych lekcjach. - powiedział złośliwie - No już zaczynaj. Masz robić duże postępy.

Podeszła do strumienia i zanurzyła w nim dłonie. Skumulowała chakrę i powoli zaczęła podnosić ręce. Tafla zaczęła się wybrzuszać, jednak w momencie gdy już prawie miała oderwać 'kulę' od powierzchni wody, ta wpadła tam z powrotem. Przy okazji mocno się ochlapała.

Suigetsu się zaśmiał.

- I tak myślałem, że pójdzie ci dużo gorzej.





Tak jak obiecałam, tak i jest:P

Katrina: Dobrze, że coraz bardziej. Mam nadzieję, że tak pozostanie;]

Jako, że ferie trwają (^^) rozdział 38 za tydzień w niedzielę 1.03 ;]

PS. Nie wstydźcie się, komentujcie ;P

sakusasu-by-aiko[22/02/2009] [12:24:45] [Powrót] [Skomentuj]





super opowieść
pisz dalej bo nie mogę sie doczekaj kolejnego:)
lubię twoje opowiadanie bo sasek jest taki jak powinien zimny i nie mówi odrazu do sakury rzeczy typu (kocham cie nie moge bez ciebie żyć juz na samym poczatku)
:)pozdrawiam

matix [1/03/2009] [11:46:19] [] [brak www]



Ciesze się, że Sasuke rozmawia z Sakurą. Na dodatek jest dla niej miły. Zdziwiłam się, kiedy przeczytałam, że to Suigetsu ma trenować różowłosą. Heh, nie będzie miała lekko. A i nadal z każdą notką, twoje opowiadanie coraz bardziej mi się podoba ^^

Katrina [22/02/2009] [18:42:59] [] [brak www]