Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
32 jaśniej

32 jaśniej



Podwójny rozdział. Endżoj ;D





- Wiesz dlaczego się przenosimy? - zapytała nieśmiało

- Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Byle ta cała farsa trwała jak najkrócej. Chcę wrócić do treningu, a nie marnować czas.

- A jak tam twój trening? Co robisz przez całe dnie?

Podtrzymać tę rozmowę. Podtrzymać za wszelką cenę! Pukanie do drzwi. Kabuto po nich przyszedł. Lepszego momentu nie mógł znaleźć.

Gdy wyszli na zewnątrz uderzyło ją światło. Po tych paru dniach spędzonych głównie w półmroku, promienie, nawet jeśli już wieczorne, dawały efekt niesamowitej jasności. Przed wejściem stało kilku dorosłych ninja. Każdy miał na plecach całkiem pokaźny bagaż.

- Ostatnia grupa gotowa? - zapytał Kabuto

Zdecydowane 'Hai!' rozniosło się na polanie. Podszedł do nich.

- Podroż zajmie nam półtora dnia. Nie będzie przerwy na sen, jedynie kilka krótkich na złapanie oddechu i zjedzenie czegoś. Będziemy biec umiarkowanym tempem całą drogę.

Sasuke w mgnieniu oka ruszył za wyruszającymi ninja. Na polanie została tylko ona i Kabuto.

- Zobaczymy czy twoja wytrzymałość się poprawiła. Ruszamy.

Na początku biegli bardzo szybko, by dogonić resztę. Gdy byli już przy nich zwolnili. Biegło jej się całkiem przyjemnie.


***


Był już wieczór, a ona nadal myślała o tym co wydarzyło się w południe. Stali przed bramą. Ona, Kakashi, Iruka i Tsunade-sama. Naruto jednak się zjawił. Chyba dzięki niej. Powiedział, że zgadza się na ten trening dlatego, że musi stać się silniejszy, by uratować Sasuke. Gdy Jiraya zapytał skąd ta zmiana, odpowiedział, że Sasuke jest teraz bezpieczny nie dlatego, że Orochimaru musi czekać trzy lata, ale dlatego, ze jest z nim Sakura, a ona obiecała mu go chronić. Odpowiedź ta spodobała się wszystkim.

Żegnała się z nim ostatnia. Życzyła mu jak najlepiej i wręczyła przygotowany przez siebie pokaźny podwieczorek. On jej podziękował i przytulił na pożegnanie. Gdy przypominała to sobie, na jej twarz wypływał czerwony rumieniec. Trzymaj się Naruto-kun!


***


Sasuke zniknął gdzieś z przodu, a Kabuto kazał jej trzymać się blisko siebie. Las gęstniał, ale pomimo, że okolica była coraz ciemniejsza i bardziej ponura, fakt przebywania na świeżym powietrzu bardzo ja cieszył. Zastanawiała się dokąd ich zabierają.

- Mam pewne informacje, które powinny cię zainteresować. - zaczął

- Coś związanego z naszą przeprowadzką?

- Nie. Zupełnie nie. Dowiedziałem się z pewnych źródeł, że Sasuke został uznany przez Konoha za zdrajcę i przydzielono mu status missing-ninja. Wiesz co jest w tym wszystkim najciekawsze? To, że ty takiego statusu nie otrzymałaś. Musisz mieć wpływowych przyjaciół, którzy wstawili się za ciebie u samej Hokage.

Obserwował jej reakcję. Czuła narastające napięcie. Zatrzymała potok myśli na kompletnym zaskoczeniu. To właśnie zdziwienie musi teraz okazać, by nie mógł zobaczyć jak bardzo się cieszy. Obserwował uważnie. Jedynie zdziwienie, dopiero po paru chwilach zmarszczyła brwi, jakby się nad czymś zastanawiała. Tak naprawdę zastanowi się później, wtedy gdy nikt nie będzie na nią patrzył.


***


Kiedy się o tym dowiedział był prawie pewnie, że wysłali ją specjalnie, jako szpiega. Lecz dopiero gdy się zastanowił zaczął mieć wątpliwości. Nie wysyła się na taką misję niespełna trzynastoletniej dziewczyny, która jest naprawdę kiepska. To znaczy Konoha nie robi takich rzeczy. Była zdziwiona. Tak jakby była pewna, że jej to nie ominie. Potem chyba zaczęła się zastanawiać, dzięki komu tak się stało. Trzeba będzie się jej dobrze przyjrzeć.

Reszta podróży odbyła się bez niespodzianek. Nie spotkali nikogo niepożądanego, jedynie patrole. Byli już w głębi kraju Dźwięku. Tu nie trzeba było obawiać się wrogich ninja. Atmosfera tego miejsca była mniej napięta. Wejście do kryjówki było praktycznie takie samo jak ostatnio. Las wokoło był tylko znacznie gęstszy. Wewnątrz instalacja elektryczna była w dużo lepszym stanie. Korytarze oświetlały lampy, a nie jakieś tam kaganki. Było dużo jaśniej. Zaczął już mu uprzykrzać się tamten półmrok. Im chyba też się bardziej podobało. Szli korytarzem prosto, aż przed nimi ukazało się rozwidlenie.

- W prawo strefa mieszkalna, w lewo treningowa.

Skręcili w prawo.

- Wolicie mieć pokój wspólny, czy dwa osobne?

Na jej twarzy pojawił się piękny wyraz paniki. Szepnęła, że wolałaby wspólny pokój, po czym niepewnie spojrzała na niego. A on o dziwo ugiął się pod jej błagalnym wzrokiem. Zastrzegł tylko, że mają być dwa łóżka. Orochimaru miał racje. Coś zdecydowanie poszło nie tak.

- Jesteśmy na miejscu.


***


Gdy weszli do środka okazało się, że pokój jest większy od poprzedniego. Oprócz tego, że łóżko było piętrowe, pozostałe meble były takie sam. Jednak było tu dużo przestronniej.

- Jest już późno. Idźcie spać. Przyjdę po was przed siódmą.

Dopiero gdy zamknął drzwi poczuła jak bardzo jest zmęczona. Najbardziej bolały ja nogi. Była ciekawa ile przebiegła. Była też zaskoczona, że dała radę biec tak długo. Te treningi naprawdę dużo jej dawały. Sasuke zniknął w łazience. Ona porozkładała swoje rzeczy w szafie i komodzie. Przysiadła na łóżku.

Dlaczego nie ma statusu missing? To na pewno zasługa Naruto. Czyli wrócił bezpiecznie. Tylko jak udało mu się ich przekonać? Myślą, że poczuje, że powinna się za to odwdzięczyć. Chcą, żeby coś zrobiła. Zabić Orochimaru. Na pewno. Zaśmiała się pod nosem. Już to widzi. Ona, słaba uczy się walczyć pod jego okiem, a gdy nadchodzi ta chwila zabija go z zimną krwią. To coś bardziej dla Sasuke. Ona już miała pomysł na odkupienie swojej winy. Zostanie medic-ninja, a gdy będzie taka możliwość, zatrudni się w szpitalu.

Planowanie przyszłości przerwał jej Sasuke. Teraz jej kolej. O jaki przyjemny jest gorący prysznic. Zwłaszcza, że była bardzo brudna. Gdy odświeżona wyszła z łazienki, on już spał. Dobry pomysł. Skoro nie chce rozmawiać, to będzie unikał sprzyjających ku temu sytuacji.

- Dobranoc Sasuke. - powiedziała wspinając się na górne łóżko.


***


Rano jedli śniadanie w pokoju. Potem Kabuto prowadził ich na treningi. Sasuke niknął za którymś z rozwidleń. Plątanina korytarzy nie robiła już na niej wrażenia. Jej sala do ćwiczeń była prawie identyczna jak poprzednia. Usiadł a na podłodze.

- Oprócz treningów tutaj będziesz miała także treningi na świeżym powietrzu. Przenieśliśmy się, gdyż to miejsce jest bardzo oddalone od granicy z krajem Ognia. Nie ma praktycznie żadnych szans, by Konoha wysłała jakichś shinobi na misję w tak niebezpieczne miejsce. Ten las jest jednym z najlepiej chronionych terenów w tym kraju. Zostaniemy tu dwa miesiące. Przenosimy się tak często, by nikt nie mógł wyszpiegować gdzie w danym czasie znajduje się Orochimaru-sama. Zazwyczaj nie zabieramy ze sobą wszystkiego tak jak teraz. Jednak tamtą bazę musieliśmy definitywnie opuścić ze względu na jej położenie, i to, że Konoha prawdopodobnie o niej wiedziała. W całym kraju Dźwięku są dziesiątki miejsc takich jak to. Nie ma scentralizowanej wioski ninja tak jak gdzie indziej. Tam działa system ukryta wioska plus świątynie rozsiane po całym kraju. Teraz panuje pokój. Wioski są ukryte tylko jeśliby egzekwować nazwę. Gdyby coś się stało, każdy wie gdzie szukać Kage. To naprawdę niemądre.

Uśmiechnął się od nosem.

- Dziś będę jeszcze z tobą trenował, ale musisz się przyzwyczaić do tego, że teraz będzie to rzadkością. Mam za dużo pracy, by się tobą zajmować. Ty też będziesz miała jej więcej.


***


Trening był intensywniejszy, ale dosyć krótki. Teraz szli już do szpitala.

- Jak już mówiłem tutaj jest więcej pracy. Musisz posłać jak najwięcej łóżek. Niedopuszczalnym by było gdyby okazało się, że dla kogoś brakuje. Będzie tam wielu ninja. Masz zakaz rozmowy z nimi.

Gdy otworzył drzwi zobaczyła co miał na myśli mówiąc wielu. Po obszernym korytarzu krzątali się shinobi noszący na noszach lub plecach rannych. Co chwilę otwierały się jakieś drzwi. Słychać było jęki i krzyki. Kiedy przechodzili wielu z nich witało się z Kabuto.

- Nie wchodzisz do pomieszczeń, w których są jacyś ludzie oprócz rannych. W tych koszach znajdują się ścierki. W miarę możliwości wycieraj na bieżąco krew i błoto ze ścian i podłogi. Rozmieszczenie pomieszczeń się nie zmieniło. Bierz się do pracy - powiedział i zniknął za jednymi w drzwi


***


W ciągu następnych kilku dni zaczęła się przyzwyczajać do tego miejsca. Treningi odbywała głównie w samotności. Zazwyczaj ćwiczyła celność i kontrolę chakry. Gdy Kabuto przychodził po nią, dopiero wtedy zaczynało być ciężko. W szpitalu ledwie nadążała z przygotowywaniem łóżek. Te które ścieliła późnym wieczorem na zapas, popołudniu były prawie całkowicie wykorzystane. Dziwiło ją, że większość rannych szybko opuszcza sale chorych. Tutaj były numery na drzwiach, ale tylko tych do których zanoszono poszkodowanych.

Niby miała zakaz rozmowy z ludźmi krzątającymi się po korytarzach, ale oni szybko dowiedzieli się kto jest odpowiedzialny za przygotowywanie łóżek. Często pytali ją, których salach są wolne, gotowe miejsca. Jednak największym jej problemem były masy błota i brudu, który ze sobą wnosili. Wycieranie tego ścierkami było co najmniej syzyfową pracą. Poczuła ogromną ulgę, gdy za jednym z koszy znalazła miotłę z krótkim zwartym włosiem.

Gdy wracała do pokoju Sasuke albo już spał albo jeszcze go nie było. Ona jednak była tak zmęczona, że sama nie miała ochoty na rozmowę. Tylko gorący prysznic i miękkie łóżko.


***


Minął pierwszy tydzień. Od dwóch dni nie zdarzyło jej się nie trafić w sam środek tarczy, ani spaść z sufitu. Gdy Kabuto przyszedł, była już zdecydowana.

- Chcę, żebyś przysłał mi kogoś z kim mogłabym trenować.

- Musisz nauczyć się trenować sama. - odpowiedział po chwili

- Muszę też nauczyć się walczyć. Samej będzie mi dosyć trudno.

Przyglądał jej się uważnie. Stali tak jeszcze przez chwilę. Ona z wyrazem pełnej determinacji na twarzy, a on z tym świdrującym spojrzeniem.

- Dobrze, jutro ci kogoś przyślę.

To były ostatnie słowa jakie wypowiedział do niej tego dnia.

Całe popołudnie i wieczór była podekscytowana. Praca w szpitalu od razu szła jej lepiej. Nie musiała tak długo zostawać.

Wróciła do pokoju. Sasuke był w łazience. Kiedy wychodził powiedziała mu, że będzie trenować z jakimś ninja stąd. On tylko spojrzał na nią i lekko uniósł brwi.


***


Następnego dnia od rana miała dobry humor. W końcu pozna kogoś nowego. Bardzo się cieszyła. Sasuke patrzył na nią z politowaniem, ale się nie odezwał. Punkt siódma rozgrzewała się już w sali treningowej. Jednak musiała poczekać jeszcze pół godziny, jak wskazywał nowo powieszony zegar. Drzwi wreszcie się otworzyły. Stanął w nich Kabuto z chłopakiem na oko w jej wieku. Miał błękitne włosy, ciemno oprawione oczy i lekko zaostrzone zęby. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.

- To jest Suigetsu. Będzie z tobą trenował. Skończcie o szesnastej. - powiedział Kabuto, a zaraz potem wyszedł i zamknął drzwi

- Jestem Sakura. - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie - Cieszę się, że będziemy razem trenować.

Chłopak uśmiechnął się brzydko odsłaniając swoje trójkątne zęby.

- Myślę, że już niedługo. - odpowiedział

Zdążyła zrobić tylko mały krok do tylu gdy zaczął biec w jej stronę. Nie miał żadnej broni, dlatego zaczął zaatakować pięściami dopiero gdy dystans pomiędzy nimi się zmniejszył. Parowała, gdyż nie nadążała z unikami. Był szybki, ale nie tak szybki jak Kabuto. Jak na razie żaden cios nie dosięgnął ani jej, ani jego. On narzucał tempo. Widziała jak coraz trudniej jest jej za nim nadążyć, a on atakował zawzięcie. W końcu nie zdążyła się zasłonić. Kopnął ją, a gdy się zachwiała zręcznie podciął. Przeturlała się kawałek. Ledwie zdążyła wstać, a on był już przy niej próbując znów ją powalić. Odskoczyła. Patrzył na nią groźnie. Nie tak to sobie wyobrażała.

- Już przede mną uciekasz? Już masz dość?

Nie odezwała się. Wyrównała oddech i zaatakowała. Teraz to on się bronił, a ona próbowała przebić się przez jego gardę. Z miłym zaskoczeniem poczuła jak jej pięść trafia go w twarz. Podtrzymał się ściany, by nie upaść. Wytarł wierzchem dłoni krew z pękniętej wargi.

Nie wiedziała jak długo walczą. Nie miała nawet chwili, by spojrzeć na zegar. Nie udało jej się dosięgnąć go po raz rugi. Ona za to lądowała na ziemi coraz częściej.

- Nie wiem dlaczego jesteś tutaj. U nas, żeby ktoś cię zauważył musisz się naprawdę wykazać. Kim ty jesteś, żeby tak się nad tobą cackali?

Po raz kolejny się podniosła. Po raz kolejny zaatakowała. Jak on śmiał tak do nie mówić? Teraz także w jej oczach gościła złość. Wbiegła na ścianę i zaatakowała go z boku. Zdziwił się, nie spodziewał się tego. Ma go. Odbiła się. Jej stopa była gotowa, by pokazać mu, że się myli.

Jednak to ona się myliła. Nie wiedziała jak to zrobił, ale po chwili leciała już z powrotem na ścianę. Wyciągnęła ręce, by zamortyzować uderzenie. Na wiele jej się to nie zdało. Uderzyła twarzą o ścianę. Nie straciła przytomności. Widziała jego stopy, podchodził do niej. Spróbowała się podnieść. Ostatnią rzeczą jaką poczuła było silne uderzenie, które posłało jej głowę znów na ziemię.





Prawie umarłam przepisując to z zeszytu;p No, ale jest. Mam nadzieję, że się podobało.

Jak tam święta? Barszczyk smakował?

Bawcie się dobrze 31.12;p Ja mam taki zamiar.

Rozdział 33 4 stycznia;]

Napisałam się już na klawiaturze dzisiaj:P pozdrawiam!

sakusasu-by-aiko[28/12/2008] [18:43:23] [Powrót] [Skomentuj]





Oj, to się Sakurze oberwało. Oby nic poważnego, bo coś tam na pewno ucierpi. Chyba. Ale w sumie nie radziła sobie najgorzej, Suigetsu jest trudnym przeciwnikiem. Kabuto puścił ją od razu na głębokie wody, a ona nie jest jeszcze w szczytowej formie. To ścielenie łóżek na pewno jej nie wzmocni, mógł zacząć traktować ją poważniej. Wszyscy tylko myślą jaka jest słaba, ugh. Zabiłabym drani.
Ale przeprowadzka chyba okazała się niczego sobie. ;3 Zachowała z Sasuke nawey wspólny pokój, a to już coś. ^^ Dobrze, że on nie miał nic przeciwko temu, ech. Ostatnio robi się taki upierdliwy.
Ale rozdział świetny, no i podwójny, czyli dłuuugaśny, a ja takie lubię. *__* Heh, oczka mi się już świecą. ;)

Ayame [1/01/2009] [22:55:04] [] [brak www]



A barszczyk był pysznyyyyyyyy! ^^ ale uszka były o niebo lepsze! :D

Justyś^^ [1/01/2009] [20:37:16] [] [brak www]



OOooooo O.o Takiego obrotu sprawy jeszcze nigdy nie czytałam, choć bez bicia przyznać się muszę, że dopiero od około 2 tygodni fascynuje mnie "Naruto". Zdążyłam już oglądnąć ponad 100 odcinków no i przeczytać parenaście blogów i właśnie jeśli chodzi o blogi to twój jest jednym z lepszych. Podoba mi się pomysł takiego obrotu sprawy choć lekko naciągane był "powód" dlaczego Sasuke zabrał ze sobą Sakurę ale nawet w najlepszej opowiadaniu jest zawsze jakiś zgrzyt. Tekst czyta się lekko i przyjemnie, jeśli chodzi o błędy to niestety nie jestem w tym dobra... -.-' troszkę przy dialogach brakuje mi opisów ale wiem, że jest to zależne od indywidualnego stylu pisania. I oczywiście nie mogę się doczekać nowej części! ;) Na pewno będę częstym gościem! :) Pozdrawiam!

Justyś^^ [1/01/2009] [20:36:05] [] [brak www]



Barszczyk ? xD Nie był taki zły xD
W każdym razie znam ten ból. Przepisywanie wszystkiego z zeszytu jest nie tylko męczące, ale i też nudne. Postarałaś się! Notka naprawdę jest wielka xD. Ciekawa jestem co poszło nie tak z Sasuke?
Haha xD Prawie umarłam ze śmiechu jak dowiedziałam się, że Sakura będzie trenować z Suigetsu. I jeszcze jak ona go miło powitała! xD Ciekawa jestem czy zostaną wrogami, będą obojętni, czy zostaną przyjaciółmi? W to ostatnie szczerze wątpie xD Jednak kto wie co się może zdarzyć...^^

Katrina [28/12/2008] [22:04:50] [] [brak www]